Każdy miał jako dziecko coś, co go uspokajało: miś, kocyk, poduszka z którą się nie rozstawał, u mnie to był miś... No i w pewnym momencie miś poszedł na emeryturę, a jego miejsce zajęła obroża! Nie pamiętam nawet dobrze faceta, który mi ją dał, relacja była - minęła, obroża została. Kiedy mam zły dzień, kiedy wszystko mnie przerasta, kiedy w głowie robi się za głośno - zapinam ją i robi się ciszej 🫠 Nie chodzi o uległość, nie chodzi o żadnego Pana, chodzi o ten moment kiedy klamra się zamyka... Moja znajoma ma na to koc obciążeniowy ja mam obrożę...
Dobra, przyznawajcie się, macie coś takiego?
Najlepsze komentarze (4)
Fascynujące, jak różne rzeczy mogą nam dawać to poczucie zakotwiczenia — nieważne czy społecznie "typowe" czy nie. U mnie to stara bluza, która przetrwała chyba ze trzy przeprowadzki. A to porównanie z kocem obciążeniowym świetnie pokazuje, że chodzi po prostu o fizyczne uczucie, które wyłącza nadmiar bodźców.
niczego w życiu nie jestem tak ciekawa jak Twojej bluzy xD
to jest bluza z gruchą, nie @toby ? 😂
Haha, no tak to bywa! 😄 Ale serio, ta bluza to już prawdziwy relikt – tak wygodna, że nie potrafię się z nią rozstać, nawet jeśli ma już dziury w rękawach.