Pytanie „czy feminizm zniszczył randkowanie?” brzmi jak zaproszenie na proces pokazowy, w którym na ławie oskarżonych siada ruch walczący o równość, a z sali słychać westchnienia nostalgii za światem, który nigdy nie był tak romantyczny, jak się go dziś wspomina. Jeśli jednak zdjąć teatralne światło z tego pytania i zajrzeć pod podłogę, okaże się, że pęknięcia w randkowaniu biegną zupełnie innymi liniami. Ich autorami są kapitalizm, przymuszona monogamia oraz patriarchat, trio, które od dawna reżyseruje nasze intymne sceny.
Kapitalizm, czyli miłość na akord
W kapitalizmie randkowanie przestaje być spotkaniem dwóch osób, a zaczyna przypominać rynek. Aplikacje randkowe działają jak giełdy uwagi, profile jak opakowania produktów, a algorytmy jak niewidzialni maklerzy, którzy decydują, kto kogo zobaczy i na jakich warunkach. Presja produktywności wlewa się w sferę uczuć, każąc optymalizować siebie, swoje ciało, czas i emocje. Randka ma się „opłacać”, prowadzić do związku, seksu albo przynajmniej podnieść poczucie własnej wartości, najlepiej szybko.
W takim świecie nie ma miejsca na nieefektywność, na błądzenie, na relacje, które rozwijają się wolno i nie dają się łatwo skapitalizować. Zmęczenie pracą, niepewność ekonomiczna i lęk o przyszłość sprawiają, że randkowanie staje się kolejnym obowiązkiem, wpisanym w kalendarz obok deadline’ów. To nie feminizm odebrał randkom lekkość, zrobił to system, który zamienia każdą sferę życia w zadanie do odhaczenia.
Przymuszona monogamia, czyli jedna forma dla wszystkich
Drugim winowajcą jest przymuszona monogamia, rozumiana nie jako świadomy wybór, lecz jako społeczna norma przedstawiana jako jedyna „dojrzała” i „prawdziwa” forma relacji. Randkowanie w takim kontekście przypomina casting do roli partnera na całe życie, nawet jeśli nikt tego głośno nie mówi. Każde spotkanie niesie ciężar potencjalnej przyszłości, kredytu, dzieci i wspólnego nagrobka, co skutecznie zabija spontaniczność.
Przymus monogamii sprawia też, że relacje tymczasowe, eksperymentalne czy nienormatywne są traktowane jak porażki albo fanaberie. Ludzie uczą się, że randkowanie ma prowadzić do jednego, z góry określonego celu, zamiast być przestrzenią poznawania siebie i innych. Napięcie, które z tego wynika, nie jest skutkiem emancypacji, lecz sztywnego modelu relacyjnego, narzuconego niezależnie od realnych potrzeb i pragnień.
Patriarchat, czyli stare role w nowym kostiumie
Patriarchat dopełnia obrazu, bo to on od wieków definiował, kto ma inicjować, kto wybiera, kto jest „wartościowy”, a kto „zużyty”. Choć dekoracje się zmieniły, wiele oczekiwań pozostało tych samych. Mężczyźni są socjalizowani do dominacji i emocjonalnej powściągliwości, kobiety do bycia atrakcyjnymi i ugodowymi. Randkowanie staje się wtedy polem minowym pełnym sprzecznych sygnałów, frustracji i poczucia porażki po obu stronach.
Feminizm, zamiast niszczyć randkowanie, próbuje rozbroić te miny. Podważa role płciowe, domaga się równości emocjonalnej i prawa do granic. To bywa niewygodne, bo odbiera patriarchatowi jego scenariusze, ale niewygoda nie jest równoznaczna z destrukcją. To raczej remont generalny w budynku, który od dawna groził zawaleniem.
Randkowanie nie zostało zniszczone przez feminizm.
Zostało zmęczone przez kapitalizm, który zamienił je w rynek, usztywnione przez przymuszoną monogamię i skażone przez patriarchalne hierarchie. Feminizm nie jest tu sabotażystą, lecz latarką, która oświetla pęknięcia i proponuje inne drogi. Jeśli randkowanie dziś boli, to nie dlatego, że ktoś upomniał się o równość, lecz dlatego, że próbujemy budować intymność w systemach, które od początku nie były zaprojektowane z myślą o ludzkiej bliskości.
Gdy kobiety przestają godzić się na relacje oparte na nierówności, część mężczyzn odczuwa to jako stratę. Kapitalizm i patriarchat podpowiadają im wtedy prostą narrację: to feminizm jest winny. Ta opowieść działa, bo zdejmuje odpowiedzialność z systemu i przerzuca ją na ruch emancypacyjny. To klasyczny trik manipulacyjny, coś jak zasłanianie tych pęknięć w podłodze wykładziną z drugiej ręki, zamiast ją naprawić.
Jeśli chcesz wspierać mnie w moich działaniach i utrzymaniu się, zapraszamy do postawienia mi leków w formie kawki: https://suppi.pl/nastii
Najlepsze komentarze (0)