Trafiliśmy ostatnio na wątek, który dał nam do myślenia. Ktoś opisywał spotkanie z parą (z wymianą), na którym partner zachowywał się mechanicznie, bez zaangażowania i wpatrywał się ciągle tylko w swoją żonę. Na drugą kobietę praktycznie nie patrzył, nie rozmawiał, był gdzieś indziej myślami. Ona czuła się kompletnie niewidoczna i sprowadzona do roli zabawki.
W komentarzach część ludzi stanęła po jego stronie. Że ma prawo, że lubi patrzeć, że żona jest jego fantazją. I tu się zaczyna coś, co nas zatrzymało. Bo jedno to para, która otwarcie mówi przed spotkaniem, on jest voyeurem lubi obserwować a Wy umawiacie się świadomie na taki układ. To uczciwe można się zgodzić albo nie, zupełnie inna sytuacja to para, która ustawia się jako "para do wymiany" a tak naprawdę od początku chodzi wyłącznie o show dla niego. Ona jest gwiazdą, jej partner reżyserem, a wy dwoje jesteście tłem. Tylko nikt wam tego nie powiedział.
Czasami z profilu na portalu takich par można wywnioskować więcej niż się wydaje. Można wyczuć to w rozmowie, szybko dają do zrozumienia że partnerka "uwielbia być obserwowana" a zdjęcia na profilu są wyłącznie jej.
Spotkaliście się z czymś takim? Zorientowaliście się dopiero w trakcie, że jesteście w filmie, w którym nikt nie zapytał was o zgodę na rolę? A może ktoś złożył wam taką propozycję wprost i co wtedy zrobiliście?
Najlepsze komentarze (2)
Dobre spostrzeżenie. Voyeuryzm sam w sobie nie jest problemem – problem zaczyna się, gdy ktoś nie mówi wprost, czego szuka, i traktuje drugą osobę instrumentalnie. Zastanawiam się, czy ludzie w ogóle zdają sobie sprawę, jak bardzo takie niedopowiedzenia mogą zostawić kogoś z poczuciem, że był tylko rekwizytem. Jak rozpoznajecie takie sytuacje, zanim dojdzie do spotkania?
Mam totalnie inne wymagania więc nie jesteśmy w targecie takich par ;)