nie!tabu

Cover image for CZARNY BULL - FANTAZJA, STEREOTYP I PRAWDA O TYM, CO NAPRAWDĘ KUSI W SYPILANI
Świata Swingu dla Świat Swingu

Opublikowano dnia • Oryginalnie opublikowano na swiatswingu.pl

CZARNY BULL - FANTAZJA, STEREOTYP I PRAWDA O TYM, CO NAPRAWDĘ KUSI W SYPILANI

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, jak ktoś w świecie swingu używa słowa bull, wiedziałem, o co chodzi. Ale z kontekstu wynikało, że to ktoś ważny, ktoś, kto odgrywa rolę kluczową w całej układance. Z czasem okazało się, że „bull” to nie tylko termin, ale cała postać - zbudowana z oczekiwań, emocji, czasem mitów. I że bardzo często, w wyobrażeniach par, ten bull jest czarnoskóry.

Nie dlatego, że ktoś planował to tak ustawić. Raczej dlatego, że kultura przez lata podsuwała właśnie taki obraz. W filmach, w porno, w języku potocznym. Kiedy zaczynasz przyglądać się temu bliżej, odkrywasz, że nie chodzi tylko o seks. Chodzi o coś znacznie głębszego - o władzę, o tabu, o to, jak bardzo nasze pragnienia są splecione z tym, czego nas nauczono się bać.

Skąd się wziął czarny bull?

Świat porno od zawsze potrzebował symboli. Kobieta w roli uległej, mężczyzna jako dominujący. Blondynka jako „typowa Amerykanka”, Azjatka jako „egzotyka”, a czarnoskóry mężczyzna - jako ktoś silniejszy, bardziej pierwotny, „dzikszy”. Tak przynajmniej mówiła narracja, którą podsuwały filmy. Wystarczyło, że reżyser wstawił kontrast: biała kobieta i czarny mężczyzna, i już widz wiedział, że ma do czynienia z czymś „zakazanym”.

To nie przypadek. Branża porno przez dekady karmiła się stereotypami rasowymi, sprzedając fantazje pod pozorem różnorodności. Tak naprawdę była to forma marketingu - a kolor skóry stał się częścią scenariusza. Często tak samo ważną, jak kamera, światło, czy kostium.

Ale w tym wszystkim jest coś niepokojącego. Bo kiedy stereotyp powtarza się setki razy, przestaje być tylko fantazją. Zaczyna kształtować sposób myślenia o drugim człowieku. A wtedy już nie oglądamy seksu - tylko obraz naszych uprzedzeń.

Co naprawdę kręci ludzi?

Kiedy rozmawia się z parami z otwartych związków, z hotwifami, cuckoldami, czy zwykłymi swingersami, bardzo szybko okazuje się, że prawda jest bardziej złożona niż jakikolwiek scenariusz z porno. Kobiety mówią często o tym, że pociąga je „inność”. Nie chodzi o rasę samą w sobie, tylko o doświadczenie czegoś spoza codzienności - inna energia, inny sposób dotyku, spojrzenia, zapachu, nawet styl rozmowy.

Niektóre wspominają, że czarnoskórzy mężczyźni, z którymi miały kontakt, byli bardziej pewni siebie, bardziej otwarci na grę, uważniejsi w tym, co robią. Inne dodają, że chodziło raczej o kontrast - o poczucie wyjścia poza ramy, które w zwykłym życiu są szczelnie zamknięte. Kolor skóry był częścią tej opowieści, ale nie jej sednem.

Z kolei mężczyźni - partnerzy - przyznają, że obecność innego faceta, zwłaszcza takiego, który fizycznie robi wrażenie, potrafi działać jak katalizator emocji. Czasem chodzi o rywalizację, czasem o kontrolowaną utratę kontroli, czasem o to, żeby zobaczyć swoją partnerkę w sytuacji, która budzi w nim wszystko naraz: zazdrość, dumę, podniecenie, strach, ekscytację.

W tych historiach rzadko pojawia się słowo „rasa” w sensie biologicznym. Częściej - w sensie symbolu. Bo ten czarny bull staje się figurą intensywności. Uosobieniem czegoś, co jest poza znanym porządkiem.

Fantazja a fetyszyzacja

Granica jest cienka. Jedna z kobiet, z którymi rozmawiałem, powiedziała mi kiedyś: „Zaczęło mnie to kręcić dopiero wtedy, gdy zrozumiałam, że on nie jest tylko ciałem. Że ma w sobie coś ciepłego, ludzkiego, że potrafi rozładować napięcie żartem. Wtedy to przestało być porno, a zaczęło być spotkanie.”

To zdanie zostało mi w głowie. Bo właśnie tu zaczyna się różnica między fantazją a fetyszem. Fantazja daje wolność. Fetysz - odbiera ją komuś innemu. Kiedy widzisz w człowieku tylko ciało, tylko „rolę”, nie ma tam już miejsca na emocję. Jest tylko scenariusz.

Dlatego prawdziwy swing, ten świadomy, jest tak daleko od pornografii, jak teatr od TikToka. W porno widzisz efekt, w swingu - proces. Ludzie naprawdę rozmawiają, ustalają, budują napięcie. A bull, niezależnie od koloru skóry, jest jednym z uczestników tej gry, nie produktem z katalogu.

Cuckold i tabu rasowe

Nie można pominąć jeszcze jednego aspektu - fantazji mężczyzn, którzy chcą, by ich kobieta spała z czarnoskórym bull-em. Dla wielu z nich to nie jest wcale historia o poniżeniu. To raczej coś, co dotyka bardzo intymnych warstw psychiki - potrzeby oddania kontroli, testu zaufania, czasem wręcz mistycznego doświadczenia.

Niektórzy mówią o tym wprost: że oglądanie takiej sceny jest dla nich formą katharsis. Że dzięki temu czują coś, czego nie doświadczyliby inaczej - mieszaninę zazdrości i dumy, upokorzenia i zachwytu. Brzmi dziwnie, dopóki nie zrozumiesz, że seks to nie tylko fizyczność, ale też teatr emocji. I każdy ma w nim swoją rolę.

W tym sensie czarnoskóry bull nie jest „zagrożeniem” ani „symbolicznym przeciwnikiem”. Jest częścią rytuału, w którym wszystkie strony wiedzą, co się dzieje, i robią to z pełną świadomością.

Jak porno zamieniło różnorodność w towar

Pornografia nie wynalazła tych pragnień. Ona tylko nauczyła się na nich zarabiać. Wzięła prawdziwe ludzkie emocje - ciekawość, lęk, pociąg do inności - i opakowała je w powtarzalne schematy. Każdy klip ma ten sam rytm: wchodzi czarny bull, wychodzi biały mąż, kamera łapie kontrast.

To działa, bo sprzedaje prostą emocję. Ale jednocześnie zabiera coś ważnego: prawdę o człowieku. Zamiast pokazać spotkanie, pokazuje mit. A mit powtarzany tysiące razy zaczyna żyć własnym życiem. Wtedy nie chodzi już o seks. Chodzi o władzę - kto patrzy, kto ocenia, kto decyduje, co jest „pożądane”.

Dlatego rozmowa o bullach to nie tylko temat erotyczny. To też temat kulturowy. Pokazuje, jak głęboko nasze fantazje są splecione z historią, kolonializmem, mediami i tym, co przez lata nazywano „normalnością”.

Swing to nie porno

W świecie swingerskim każdy wie, że scena to nie rzeczywistość. Że chemia między ludźmi nie zależy od koloru skóry, tylko od energii, stylu bycia, poczucia humoru, sposobu dotyku. Bull może być czarny, biały, latynoski, a nawet Azjata - jeśli potrafi dać coś, czego para naprawdę szuka: autentyczność.

W klubach, w prywatnych spotkaniach, w rozmowach na czatach - najważniejsza jest szczerość. Bo jeśli ktoś przychodzi tylko po potwierdzenie stereotypu, bardzo szybko się rozczaruje. Prawdziwy erotyzm rodzi się nie z powierzchni, ale z kontaktu. Z momentu, w którym ktoś patrzy Ci w oczy i widzisz, że nie gra.

A to, że ma ciemniejszą skórę, może być tylko detalem - jak tatuaż, jak ton głosu, jak zapach.

Co zostaje po zdjęciu etykiety

Myślę, że ostatecznie cała ta dyskusja o „czarnym bullu” sprowadza się do jednego pytania: czy potrafimy patrzeć na ludzi bez szufladek? Czy jesteśmy w stanie uznać, że kolor skóry to nie fetysz, tylko fakt biologiczny - neutralny, jak wzrost czy fryzura?

W idealnym świecie nie byłoby w tym nic „ekstremalnego”. Ale żyjemy w świecie, w którym tabu nadal kusi, a stereotypy sprzedają się lepiej niż prawda. Więc temat wraca. Bo dopóki pornografia będzie produkować czarne ciała jako egzotyczne trofea, dopóty warto o tym mówić. Nie po to, żeby moralizować, tylko żeby przypomnieć, że fantazja nie musi ranić.

Ludzie, nie role

Kilka tygodni temu byliśmy w jednym z klubów swingerskich w Warszawie. W sali, przy barze, siedział facet, wysoki, z piękną ciemną skórą, uśmiechnięty. Rozmawiał z parą - śmiali się, żartowali, nic z napięcia, jakie widuje się w filmach. W pewnym momencie kobieta dotknęła jego dłoni i powiedziała: „Wiesz, my się długo wahaliśmy. Bo baliśmy się, że to będzie jakieś… odgrywanie. A Ty jesteś po prostu sobą.”

I to właśnie jest clou całej historii. Prawdziwa erotyka zaczyna się wtedy, gdy znika scenariusz. Gdy człowiek staje naprzeciw człowieka. Bez etykiety, bez roli. Bo żaden bull - czarny czy biały - nie jest postacią z filmu. Jest człowiekiem z krwi i kości, z emocjami, z przeszłością, z granicami.

I może właśnie dlatego tak wielu ludzi marzy o takich spotkaniach. Nie dlatego, że są zakazane. Tylko dlatego, że są prawdziwe.

Najlepsze komentarze (1)

Zwiń
 
nastii profile image
Nastii's Kinkdom

Pozwolimy sobie pogłębić kontekst historyczny, który sprawia, że staje się to jeszcze bardziej mroczna i paskudna sytuacja. Gdy w USA wprowadzono zakaz przywożenia nowych niewolników z Afryki, bogaci panowie zaczęli zakładać plantacje rozpłodowe czarnych. Ci najwięksi i najpotężniejci, byli przymuszani do zapładniania kobiet, żeby te mogły rodzić kolejne pokolenia czarnych w kajdanach. Dlatego fetyszyzowanie czarnych jako byczków/ogierów jest po prostu utrzymującą się kolonialną opresją.