nie!tabu

orja
orja

Opublikowano dnia

Trzy niezdrowe schematy a relacje kinkowe

Każdy z nas wchodzi w relacje z bagażem doświadczeń – historii, które nas ukształtowały, i schematów, które wynosimy z domu rodzinnego. Nie ma ludzi z idealną przeszłością, idealną rodziną czy idealnym środowiskiem. Na szczęście mamy zdolność uczenia się, rozwijania i zmiany. W dobrej relacji – także tej z wymianą władzy – możemy wspólnie wzrastać, dojrzewać i uczyć się siebie nawzajem.

Jednocześnie warto pamiętać, że relacja typu D/s czy M/s, a szerzej – każda relacja oparta na dynamice władzy i podległości – może przynieść wiele dobra, ale też uruchomić lub pogłębić niezbyt dobre dla nas schematy. Niektóre z nich mogą być dodatkowo nieświadomie wzmacniane przez samą kulturę czy społeczność BDSM.
Poniżej kilka schematów, które mogą pojawiać się u osób uległych (choć w pewnych formach mogą dotyczyć także Dominujących).

1.Niskie poczucie własnej wartości jako jedna z motywacji wejścia w relację
Czasem osoba uległa wchodzi w relację nie z potrzeby autentycznej eksploracji swojej natury, lecz z przekonania, że „musi zasłużyć na uwagę” lub „być potrzebna, by zasługiwać na miłość”.

Konsekwencje w relacji BDSM:
• uległa osoba może nadmiernie skupiać się na spełnianiu oczekiwań partnera, ignorując własne potrzeby,
• może pojawić się chroniczne poczucie bycia „niewystarczającą” – niezależnie od tego, jak bardzo się staramy,
• u Dominującego może pojawić się poczucie, że musi stale „podtrzymywać” wartość uległego, co z czasem staje się obciążeniem.

Zdrowe wejście w relację BDSM opiera się nie na chęci udowodnienia swojej wartości lub poczuciu bycia gorszą/głupszą/inną (bo uległą!), lecz na chęci bycia ze sobą – z wyboru, nie z potrzeby zasługiwania. W relację wchodzą dwie dorosłe i równo-warte (choć różne) osoby.

2.Trudność w mówieniu o swoich potrzebach, także z lęku przed odrzuceniem lub konfliktem
To schemat, który bardzo często splata się z poprzednim. W relacji BDSM może przyjąć formę przekonania: „Jeśli powiem, co czuję lub odmówię - zawiodę”, „Nie chce być problemem”, „Jeśli się nie zgodzę, zostanę ukarana albo opuszczona”. Ten lęk nie musi mieć nic wspólnego z rzeczywistymi intencjami Dominującego – często jest echem dawnych doświadczeń, ale czasem może być niestety przez nieodpowiednią osobę Dominującą wzmacniany. Np. „Prawdziwa uległa nie zgłasza wątpliwości/ nigdy nie ma negatywnych myśli” itd.

Konsekwencje:
• pojawia się mechanizm unikania trudnych rozmów, by „nie popsuć atmosfery”,
• lęk prowadzi do auto-cenzury – uczuć, potrzeb, a czasem nawet bólu fizycznego w czasie praktyk,
• Dominujący może nie mieć świadomości, że coś dzieje się nie tak, i niechcący przekraczać granice,
• brak wyrażania potrzeb prowadzi do gromadzenia frustracji, napięcia i niezrozumienia,
• z czasem rośnie dystans emocjonalny, bo prawdziwe „ja” zostaje ukryte za maską idealnej uległej.

Zdrowa relacja z wymianą władzy to taka, w której można powiedzieć: „boję się”, „mam wątpliwości”, „potrzebuję czasu”– i wiedzieć, że to nie jest zdrada dynamiki czy roli, lecz jej część. To jest aspekt, który sama w sobie niejako musiałam przepracować, chociaż ja osobiście raczej wiązałam to z wymaganiami roli niż z lękiem przed odrzuceniem czy konfliktem.

3.Idealizacja partnera
Niektóre osoby uległe mają tendencję do idealizowania swojego Dominującego – do przekonania, że „on zawsze ma rację”, „wie lepiej” i „jego decyzje są ponad wszelką wątpliwość”, „jest idealny”. I szczerze? Ja to doskonale rozumiem ;). Czasami to też efekt uboczny praktyk i takie podejście może być naprawdę przyjemne, wręcz uzależniające. Czułam to, byłam tam, wiem jak to działa i dlaczego jest takie fajne. Takie podejście jednak na dłuższą metę rodzi pewne zagrożenia.

Konsekwencje:
• idealizacja zaciera granicę między zaufaniem a ślepą wiarą,
• uległy zaczyna bagatelizować własne potrzeby/odczucia/niepokoje,
• komunikacja o granicach i emocjach staje się powierzchowna,
• z czasem obie strony mogą zacząć funkcjonować w iluzji – gdzie on to „nieomylny autorytet” (a jak wiemy nie ma ludzi nieomylnych, nawet najlepszy, najbardziej doświadczony Master nie jest nieomylny – i piszę to całkowicie bez ironii, z pełnym szacunkiem do tej wymagającej przecież roli).

Idealizacja nie jest tym samym co zaufanie. Zaufanie opiera się na prawdzie i świadomości, że druga osoba też jest człowiekiem. Ma prawo się mylić i popełniać błędy. I nie ma to na celu podważania roli Dominującego, lecz jej pogłębienie i uczłowieczenie.

Choć te przykłady dotyczą głównie strony uległej, warto podkreślić, że osoby Dominujące również mogą działać z wg schematów. Nie będę tutaj tego rozwijać ale przychodzą mi do głowy takie jak np. nadmierne poczucie misji („muszę naprawić drugą osobę”) czy trudność w przyjmowaniu granic drugiej osoby.

Co z tym zrobić?
Relacje z wymianą władzy mogą przynieść wiele dobrego obu stronom. Moim zdaniem warto:

1.Uczyć się o dynamice – z literatury, warsztatów, rozmów i doświadczeń społeczności.
Być może warto też skorzystać z mądrego mentoringu – od bardziej doświadczonych praktyków, którzy rozumieją niuanse dynamiki.

2.Wykorzystać dynamikę do tego by stworzyć nowe i dobre wzorce komunikacji (tutaj więcej narzędzi ma osoba Dominująca). O czym myślę? Na przykład o tym:
• Jeśli uległa ma trudność z mówieniem o swoich potrzebach to można stworzyć specjalną przestrzeń na to by rozmawiać tylko i wyłącznie o tym.
• Jeśli uległa ma tendencję do idealizowania Dominującego to być może warto by on włączał ją w proces decyzyjny, mówił o wątpliwościach i przyznawał się do błędów.
• Jeśli pojawia się problem z tym, że uległa uważa się za grosza być może warto rozważyć zadania wzmacniające swój dobry obraz siebie.
(Przeczytałam gdzieś, że jedno z trudniejszych zadań dla uległych to… uwaga… napisać na swoim ciele nie poniżające słowa ale wzmacniające i pozytywne ;)).

3.Nie bać się terapii, jeśli trzeba – zwłaszcza tej kink-aware lub kink-friendly.
„Kink-aware” oznacza terapeutę, który zna i rozumie dynamikę BDSM i nie traktuje jej jako patologii. „Kink-friendly” to podejście otwarte i wolne od uprzedzeń – terapeuta może nie być ekspertem w BDSM, ale pracuje z szacunkiem i akceptacją.

Terapia może pomóc:
• zrozumieć własne motywacje i schematy,
• wzmocnić poczucie wartości niezależnie od roli,
• nauczyć lepszej komunikacji,
• integrować rolę uległą lub dominującą z innymi aspektami tożsamości.

Może to zabrzmi kontrowersyjnie ale... dobra terapia może wspomóc rozwój i głębię relacji BDSM, i nie musi automatycznie oznaczać, że odejdziemy z 'klimatu'.

Na koniec taka myśl ode mnie pod rozwagę i dyskusję:
BDSM nie musi być przestrzenią, w której powielamy stare wzorce – może być tą, w której je świadomie przekształcamy.

Najlepsze komentarze (0)