Tematem niemonogamii interesuję się intensywnie od dwóch lat. Przez ten czas chłonęłam książki, podcasty i historie innych, zastanawiając się: czy trudności, o których słyszę, są wpisane w tę ścieżkę, czy może zależą od tego, z jakim "bagażem" w nią wchodzimy? Nie chcę tu oceniać swojej dojrzałości – to zostawiam Wam. Chcę po prostu opisać moje wrażenia, opierając się na faktach i tym, co czułam.
Moja historia jest zawiła i dla wielu może brzmieć nieprawdopodobnie. Przez ostatnie dwa lata, będąc w relacji z osobą zdeklarowanie monogamiczną, wybierałam tłumienie swojej poliamorycznej natury. Zabrakło mi wtedy odwagi do pełnego dialogu. Czułam się rozdarta między lojalnością a własną tożsamością. Dziś wiem, że odpowiedzialność leżała po obu stronach, ale to właśnie moja partnerka – paradoksalnie – pomogła mi dostrzec drzwi do wolności, wspominając o osobach, które żyły w szczęśliwej niemonogamii. Coś we mnie wtedy pękło. Przypomniałam sobie, że siedem lat temu inna (ex) partnerka mówiła mi o poliamorii, a ja ją wtedy... wyśmiałam. Dziś myślę, że to była moja zinternalizowana fobia, strach przed tym, kim naprawdę jestem.
Przejście przez spadki nastroju i kryzysy zdrowotne doprowadziły mnie do punktu zwrotnego. Pod koniec grudnia zeszłego roku zdecydowałam się na całkowitą szczerość w temacie poliamorii. Dziś, po dwóch tygodniach, moja partnerka szanuje moją drogę, a ja pomagam jej znaleźć nową przestrzeń dla siebie. Nadal nazywamy się rodziną – i to jest dla mnie najpiękniejszy dowód na to, że miłość może ewoluować.
Niedawno zrealizowałam swój happy dream: pierwszą wizytę w swingers clubie. Jako newbie chciałam sprawdzić teorię w praktyce. Klub okazał się ciepłym, bezpiecznym miejscem, a ja – ku mojemu zaskoczeniu – odnalazłam się tam niemal natychmiast. Tyle czytałam o wstydzie i lęku, ale okazało się, że lata pracy nad obrazem siebie i swoją seksualnością zaprocentowały. Czułam spokój.
Klub pozytywnie zaskakuje kameralnością i przemyślanym setupem. Przestrzeń jest świetnie zorganizowana – od klimatycznych dark roomów z pełnym zapleczem (zabezpieczenia, lubrykanty, prześcieradła), po czytelny system oznaczeń red/green, który daje duży komfort i poczucie bezpieczeństwa. Doceniam liczne zakamarki idealne do small talku. Do dyspozycji gości są m.in. profesjonalna huśtawka, solidny krzyż (X-cross) do unieruchomień oraz rura, co daje szerokie pole do popisu zarówno fanom zabaw kinetycznych, jak i bindowania. Sauna to czysty relaks, a choć jacuzzi sensorycznie było dla mnie nieco zbyt intensywne, to ogólne wrażenie z części spa jest na plus. Plus za czyste, koedukacyjne prysznice i świeże ręczniki w cenie. A jako fanka Red Bulla Sugar Free – szanuję obecność w menu, choć marzą mi się też inne smaki! 😂 Dobre miejsce dla osób szukających klimatu i flow. Są imprezy LGBTQ+ i opaski z oznaczeniami.
Nie będę ukrywać, włożyłam w tę noc ogromny wysiłek. Fryzura a’la Grimes, dopracowany makijaż, rytuały pielęgnacyjne... to mój sposób na celebrację życia i szacunek do innych uczestników. Na początku poczułam lekkie przytłoczenie – zderzenie mojej "high-effort" energii z bardziej swobodnym podejściem wielu mężczyzn było wyzwaniem. Potrzebuję kobiecej energii i autentycznego starania, by poczuć chemię. Szukam jakości, smaku i zaangażowania – nie tylko fizycznie, ale i osobowościowo.
Przełomem była chwila, gdy postawiłam na swoją "supermoc" – radykalną autentyczność. Jako zbuntowana Ellie z The last of us, zafascynowana ukraińską kulturą i melodic techno Miss Monique, przestałam zastanawiać się i zaczęłam po prostu... być. Flow przyszło naturalnie. Szybko złapałam kontakt z sąsiadami ze Wschodu – rozmowy były pełne pasji i autentycznej ciekawości. Potem działa się magia. Moje najskrytsze fantazje realizowały się bez barier, bez dramatu, w pełnej zgodzie i radości.
Wspominam tę noc jako festiwal empatii. Od kolegi z UK, który docenił moją rozmowę, po atrakcyjną dziewczynę, która zapytała o zgodę na pocałunek. Czułam się zaopiekowana i po prostu... widziana. Największym zaskoczeniem była rozmowa z pewną parą – usiedliśmy razem i po prostu nadawaliśmy na tych samych falach. Biła z nas chęć sprawienia sobie nawzajem czegoś dobrego, bez presji, w głębokim zrozumieniu.
To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie ma dla mnie innej drogi. Dzielenie bliskości i miłości to moja natura. Chcę więcej – tej wolności, tego autentycznego zainteresowania i tej niesamowitej, wielowymiarowej miłości do ludzi.
Доброї ночі, грішниці. 😈


Najlepsze komentarze (3)
Bardzo interesujący opis:) przyjemnie się tego czytało:) co oznaczają opaski i jaka wybrałaś na początek?
Nie wybierałam opaski, widziałam że leżą ale nikt o niej nie wspomniał. Następnym razem po prostu sobie wezmę :) były active, passive i universal
Pierwsze koty za płoty 🥰