<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
  <channel>
    <title>nie!tabu: Nastii's Kinkdom</title>
    <description>The latest articles on nie!tabu by Nastii's Kinkdom (@nastii).</description>
    <link>https://nietabu.pl/nastii</link>
    <image>
      <url>https://nietabu.pl/cdn-cgi/image/width=90,height=90,fit=cover,gravity=auto,format=auto/https:%2F%2Fnietabu-images.s3.amazonaws.com%2Fuploads%2Fuser%2Fprofile_image%2F959%2Ff27f64a2-8d29-4094-b530-b9d8e0b5666c.png</url>
      <title>nie!tabu: Nastii's Kinkdom</title>
      <link>https://nietabu.pl/nastii</link>
    </image>
    <atom:link rel="self" type="application/rss+xml" href="https://nietabu.pl/feed/nastii"/>
    <language>en</language>
    <item>
      <title>Uległość jako adaptacja kinkowo-seksualna wśród kobiet, by móc przetrwać w świecie Oprawców i Gwałcicieli</title>
      <dc:creator>Nastii's Kinkdom</dc:creator>
      <pubDate>Tue, 06 Jan 2026 09:46:15 +0000</pubDate>
      <link>https://nietabu.pl/nastii/uleglosc-jako-adaptacja-kinkowo-seksualna-wsrod-kobiet-by-moc-przetrwac-w-swiecie-oprawcow-i-1al9</link>
      <guid>https://nietabu.pl/nastii/uleglosc-jako-adaptacja-kinkowo-seksualna-wsrod-kobiet-by-moc-przetrwac-w-swiecie-oprawcow-i-1al9</guid>
      <description>&lt;p&gt;&lt;em&gt;[tw: przemoc seksualna]&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Istnieje wyraźna dysproporcja pomiędzy ilością uległych (znaczna większość) oraz dominujących (mniejszość) wśród osób oznaczonych jako kobiety przy urodzeniu oraz trans kobiet. Z tego powodu wielu ludzi ma stereotypowe przekonanie, że uległość dla kobiet jest „naturalna”, a wszystkie inne odcienie kobiecości i jej seksualności są dewiacją od normy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Proponujemy jednak inną hipotezę: wyraźna nadreprezentacja uległości wśród kobiet i niemężczyzn w porównaniu do cis mężczyzn, jest efektem adaptacyjnym życia w świecie, w którym istniało ciągłe zagrożenie gwałtem.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  Zgoda na seks jest zjawiskiem nowym.
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Wyrażanie zgody na seks w rozumieniu współczesnym jest historyczną nowością. Bardzo młodą. Żeby to powiedzieć dosadniej i nie zostało to opacznie zrozumiane: to oznacza, że jeszcze Wasze babcie były gwałcone przez Waszych dziadków, a wielu z Was, Waszych rodziców i większość pozostałych przodków, nie pojawiła się na świecie z miłości, a z przemocy. Nazwanie tego głośno nie jest prowokacją, tylko faktem historycznym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przez tysiące lat kobiece ciało funkcjonowało w warunkach chronicznego ryzyka seksualnej przemocy. Nie istniał świat „bezpiecznego seksu” — gwałt był wpisany w strukturę społeczną, wojenną, małżeńską i klasową. W takich warunkach opór często oznaczał eskalację przemocy, a nie jej zatrzymanie. Z perspektywy biologicznej i społecznej przetrwanie sprzyjało nie tym, które zawsze walczyły, lecz tym, które potrafiły rozpoznać moment, w którym uległość zwiększała szanse przeżycia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To właśnie tutaj pojawia się uległość jako adaptacja. Nie jako „preferencja”, lecz jako mechanizm regulujący zagrożenie. Ciało i psychika uczą się, że podporządkowanie, zamrożenie, minimalizacja reakcji, przymilanie się, a czasem nawet pozorna współpraca mogą zmniejszyć ryzyko śmierci, ciężkich obrażeń lub eskalacji dalszej przemocy. Te strategie nie są świadomym wyborem, lecz automatyczną odpowiedzią układu nerwowego. Są zapisywane nie tylko w jednostkowej traumie, ale także w przekazie kulturowym i międzypokoleniowym.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  Gdzie kończy się uległość, a zaczyna gwałt?
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Gwałt w wyobraźni społecznej nadal często ma postać obcego mężczyzny wciągającego kobietę w krzaki lub bramę. Tymczasem przemoc seksualna znacznie częściej dzieje się w związkach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli odmowa seksu wiąże się z ryzykiem kłótni, szantażu emocjonalnego, gróźb zdrady, kar finansowych czy psychicznego nacisku, to w takich warunkach nie da się wyrazić konsensualnej zgody. „No dobra” uzyskane po nacisku, wierceniu dziury w brzuchu i emocjonalnym wyczerpaniu nie jest zgodą. Jest poddaniem się manipulacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli osoba podczas seksu leży jak kłoda, czyli: jest nieruchoma, milcząca, nie reaguje, nie inicjuje, nie odpowiada na bodźce, to z wysokim prawdopodobieństwem jest w stanie zmrożenia układu nerwowego (freeze) lub dysocjacji (mentalnego odklejenia od własnego ciała), a Ty, jeśli się nie zatrzymasz, to dokonujesz gwałtu, bo osoba nie jest w odpowiednim stanie psychofizycznym, by w ogóle móc kontynuować wyrażanie zgody. Bo prawda jest taka: ciało w stanie zamrożenia nie bierze udziału w zdarzeniach świadomie, a seks bez świadomego oraz partycypującego uczestnictwa nie może być konsensualny, a jest gwałtem, niezależnie od intencji.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  Jedyna skuteczna strategia przetrwania.
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Przez większość historii gwałt małżeński nie istniał jako pojęcie prawne. Małżeństwo oznaczało trwałą zgodę, nieodwoływalny kontrakt na dostęp do ciała. Seks nie był przestrzenią wzajemności ani obopólnej przyjemności, lecz obowiązkiem. Kobieta nie miała ani prawa odmowy, ani realnej możliwości wyegzekwowania jej a jej dyskomfort, ból czy strach nie były uznawane za istotne. W takich warunkach jedynym realnym celem nie było przerwanie przemocy, lecz jej skrócenie. Udawany orgazm stał się więc narzędziem regulacji czasu trwania gwałtu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mechanizm ten był brutalnie pragmatyczny. Wielu mężczyzn kończyło akt seksualny po osiągnięciu własnej satysfakcji lub po „potwierdzeniu”, że kobieta również ją osiągnęła. Orgazm kobiety, prawdziwy czy udawany, funkcjonował jako sygnał domknięcia aktu. Kobiety uczą się często bardzo wcześnie, że symulacja przyjemności może przyspieszyć koniec doświadczania bólu, lęku i dysocjacji, bez ryzyka wystąpienia innych rodzajów przemocy, na jakie naraża je odmowa. To nie jest manipulacja, a adaptacja do sytuacji, w którym nie istnieje bezpieczna alternatywa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nazwanie udawanego orgazmu metodą skracania małżeńskich/związkowych gwałtów nie jest prowokacją językową. Jest aktem przywracania znaczenia doświadczeniom, które przez wieki były spychane do sfery wstydu lub żartów o kobietach będących kiepskimi w łóżku. To uznanie, że kobiety nie „oszukiwały”, lecz radziły sobie w świecie, który nie oferował im ochrony. Że ich ciała nie były bierne, lecz podejmowały mikroskopijne akty przetrwania tam, gdzie makroskopowa sprawiedliwość nie istniała.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Istotne jest również to, że społeczeństwo przez lata normalizowało ten mechanizm, jednocześnie go trywializując. Żarty o udawanym orgazmie maskują fakt, że dla wielu kobiet była to kwestia bezpieczeństwa, a nie komfortu. Humor stał się kolejną warstwą ciszy, która uniemożliwiała nazwanie przemocy po imieniu. Jeśli coś jest „zabawne”, nie może być jednocześnie traumatyczne. Ta narracja skutecznie chroniła oprawców i system, w którym funkcjonowali.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  Miecz i pochwa.
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Rola tradycyjnego mężczyzny jako obrońcy kobiet jest romantyzowanym mitem. Przykrą prawdą jest to, że tradycyjną rolą mężczyzny była ochrona wyłącznie SWOJEJ kobiety, jako własności, przed byciem zgwałconą przez kogoś innego niż on sam. Mężczyźni są społecznie uczeni, by nie chcieć chronić ani fizycznie, ani ekonomicznie kobiet, do których ciał nie mają seksualnego dostępu, ani dzieci, które nie są biologicznie ich własnymi. Kobiety były używane jako narzędzia do regulacji agresji oraz popędu, by poza domem mężczyźni mogli sprawiać wrażenie jakkolwiek cywilizowanych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W tym sensie kobiety pełniły funkcję regulacyjną w systemie patriarchalnym, absorbując przemoc, która nie mogła zostać skierowana ku innym mężczyznom bez naruszenia hierarchii społecznej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Uderzenie drugiego kolesia byłoby wyzwaniem dla jego pozycji, a bicie swojej kobiety czy dziecka, nie miało absolutnie żadnych konsekwencji prawnych ani społecznych — do dzisiaj z resztą trudno je sądowniczo wyegzekwować. Dzięki temu, mężowie na swoich żonach moli odreagować bycie gnębionym i poniżanym przez ludzi, którzy byli wyżej w drabinie społecznej. Kobiety musiały więc pełnić funkcje kojącej i uległej pochwy w domu, po to by miecze nie wchodziły w tryb przesadnej agresji w nim, a tym bardziej poza nim.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  Teraźniejszość.
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Współcześnie banda mizoginicznych mężczyzn jest w trakcie redpillarskiej krucjaty, a także faszystowskiej reakcji, żądając wręcz powrotu do historycznych gwałcicielskich norm reprodukcyjnych, cofając przy tym prawa aborcyjne na świecie i płacząc, że kobiety nie chcą z nimi spółkować seksualnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednak kobiety oraz osoby oznaczone jako kobiety przy urodzeniu, nie chcą już żyć w takich realiach, do jakich były zmuszone nasze matki, babcie i prababcie, a na zupełnie własnych warunkach. Na szczęście spadek dzietności na całym świecie, można czytać także jako pozytywny wskaźnik zwiększającego się oporu kobiet przed powrotem do przemocy reprodukcyjnej oraz wymuszonej siłowo lub emocjonalnie uległości seksualnej.&lt;/p&gt;




&lt;p&gt;Jeśli pomagają Ci moje treści, rozważ postawienie mi kawki na &lt;a href="https://suppi.pl/nastii" rel="noopener noreferrer"&gt;suppi&lt;/a&gt; — życie z niepełnosprawnością jest znacznie droższe niż bez.&lt;/p&gt;

</description>
      <category>bdsm</category>
      <category>historia</category>
      <category>kobieta</category>
      <category>mezczyzna</category>
    </item>
    <item>
      <title>Czy feminizm zniszczył randkowanie?</title>
      <dc:creator>Nastii's Kinkdom</dc:creator>
      <pubDate>Fri, 02 Jan 2026 18:48:50 +0000</pubDate>
      <link>https://nietabu.pl/nastii/czy-feminizm-zniszczyl-randkowanie-4o9b</link>
      <guid>https://nietabu.pl/nastii/czy-feminizm-zniszczyl-randkowanie-4o9b</guid>
      <description>&lt;p&gt;Pytanie „czy feminizm zniszczył randkowanie?” brzmi jak zaproszenie na proces pokazowy, w którym na ławie oskarżonych siada ruch walczący o równość, a z sali słychać westchnienia nostalgii za światem, który nigdy nie był tak romantyczny, jak się go dziś wspomina. Jeśli jednak zdjąć teatralne światło z tego pytania i zajrzeć pod podłogę, okaże się, że pęknięcia w randkowaniu biegną zupełnie innymi liniami. Ich autorami są kapitalizm, przymuszona monogamia oraz patriarchat, trio, które od dawna reżyseruje nasze intymne sceny.&lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;
  
  
  Kapitalizm, czyli miłość na akord
&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt;W kapitalizmie randkowanie przestaje być spotkaniem dwóch osób, a zaczyna przypominać rynek. Aplikacje randkowe działają jak giełdy uwagi, profile jak opakowania produktów, a algorytmy jak niewidzialni maklerzy, którzy decydują, kto kogo zobaczy i na jakich warunkach. Presja produktywności wlewa się w sferę uczuć, każąc optymalizować siebie, swoje ciało, czas i emocje. Randka ma się „opłacać”, prowadzić do związku, seksu albo przynajmniej podnieść poczucie własnej wartości, najlepiej szybko.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W takim świecie nie ma miejsca na nieefektywność, na błądzenie, na relacje, które rozwijają się wolno i nie dają się łatwo skapitalizować. Zmęczenie pracą, niepewność ekonomiczna i lęk o przyszłość sprawiają, że randkowanie staje się kolejnym obowiązkiem, wpisanym w kalendarz obok deadline’ów. To nie feminizm odebrał randkom lekkość, zrobił to system, który zamienia każdą sferę życia w zadanie do odhaczenia.&lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;
  
  
  Przymuszona monogamia, czyli jedna forma dla wszystkich
&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt;Drugim winowajcą jest przymuszona monogamia, rozumiana nie jako świadomy wybór, lecz jako społeczna norma przedstawiana jako jedyna „dojrzała” i „prawdziwa” forma relacji. Randkowanie w takim kontekście przypomina casting do roli partnera na całe życie, nawet jeśli nikt tego głośno nie mówi. Każde spotkanie niesie ciężar potencjalnej przyszłości, kredytu, dzieci i wspólnego nagrobka, co skutecznie zabija spontaniczność.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przymus monogamii sprawia też, że relacje tymczasowe, eksperymentalne czy nienormatywne są traktowane jak porażki albo fanaberie. Ludzie uczą się, że randkowanie ma prowadzić do jednego, z góry określonego celu, zamiast być przestrzenią poznawania siebie i innych. Napięcie, które z tego wynika, nie jest skutkiem emancypacji, lecz sztywnego modelu relacyjnego, narzuconego niezależnie od realnych potrzeb i pragnień.&lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;
  
  
  Patriarchat, czyli stare role w nowym kostiumie
&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt;Patriarchat dopełnia obrazu, bo to on od wieków definiował, kto ma inicjować, kto wybiera, kto jest „wartościowy”, a kto „zużyty”. Choć dekoracje się zmieniły, wiele oczekiwań pozostało tych samych. Mężczyźni są socjalizowani do dominacji i emocjonalnej powściągliwości, kobiety do bycia atrakcyjnymi i ugodowymi. Randkowanie staje się wtedy polem minowym pełnym sprzecznych sygnałów, frustracji i poczucia porażki po obu stronach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Feminizm, zamiast niszczyć randkowanie, próbuje rozbroić te miny. Podważa role płciowe, domaga się równości emocjonalnej i prawa do granic. To bywa niewygodne, bo odbiera patriarchatowi jego scenariusze, ale niewygoda nie jest równoznaczna z destrukcją. To raczej remont generalny w budynku, który od dawna groził zawaleniem.&lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;
  
  
  Randkowanie nie zostało zniszczone przez feminizm.
&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt;Zostało zmęczone przez kapitalizm, który zamienił je w rynek, usztywnione przez przymuszoną monogamię i skażone przez patriarchalne hierarchie. Feminizm nie jest tu sabotażystą, lecz latarką, która oświetla pęknięcia i proponuje inne drogi. Jeśli randkowanie dziś boli, to nie dlatego, że ktoś upomniał się o równość, lecz dlatego, że próbujemy budować intymność w systemach, które od początku nie były zaprojektowane z myślą o ludzkiej bliskości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gdy kobiety przestają godzić się na relacje oparte na nierówności, część mężczyzn odczuwa to jako stratę. Kapitalizm i patriarchat podpowiadają im wtedy prostą narrację: to feminizm jest winny. Ta opowieść działa, bo zdejmuje odpowiedzialność z systemu i przerzuca ją na ruch emancypacyjny. To klasyczny trik manipulacyjny, coś jak zasłanianie tych pęknięć w podłodze wykładziną z drugiej ręki, zamiast ją naprawić.&lt;/p&gt;




&lt;p&gt;Jeśli chcesz wspierać mnie w moich działaniach i utrzymaniu się, zapraszamy do postawienia mi leków w formie kawki: &lt;a href="https://suppi.pl/nastii" rel="noopener noreferrer"&gt;https://suppi.pl/nastii&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;

</description>
      <category>relacje</category>
      <category>explainlikeimfive</category>
      <category>zwiazek</category>
      <category>discuss</category>
    </item>
    <item>
      <title>Czy ilość nóg to spektrum?</title>
      <dc:creator>Nastii's Kinkdom</dc:creator>
      <pubDate>Fri, 21 Nov 2025 20:31:11 +0000</pubDate>
      <link>https://nietabu.pl/nastii/czy-ilosc-nog-to-spektrum-2hca</link>
      <guid>https://nietabu.pl/nastii/czy-ilosc-nog-to-spektrum-2hca</guid>
      <description>&lt;p&gt;Jakiś random zapytał: &lt;br&gt;
&lt;a href="https://nietabu.pl/cdn-cgi/image/width=800%2Cheight=%2Cfit=scale-down%2Cgravity=auto%2Cformat=auto/https%3A%2F%2Fnietabu-images.s3.amazonaws.com%2Fuploads%2Farticles%2Fasl8jiay2vsgjrjthgf4.jpg" class="article-body-image-wrapper"&gt;&lt;img src="https://nietabu.pl/cdn-cgi/image/width=800%2Cheight=%2Cfit=scale-down%2Cgravity=auto%2Cformat=auto/https%3A%2F%2Fnietabu-images.s3.amazonaws.com%2Fuploads%2Farticles%2Fasl8jiay2vsgjrjthgf4.jpg" alt="Skoro część ludzi rodzi się np. z dodatkowymi nogami, lub z mniejszą ilością nóg, to czy możemy powiedzieć, że ludzie wcale nie mają po 2 nogi, tylko że ilość nóg to spektrum?" width="690" height="687"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jako dobra Wujcia Nastii, odpowiemy: Tak i to ma sens do nóg, bo nogi są dużo sztywniejszą zmienną genetyczną i przede wszystkim pojedynczą 🦵&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Widzimy, do czego pijesz. Jednak nogi, to jedna zmienna genetyczna, a płeć to cała matryca zmiennych. Próbujesz porównywać efekt pojedynczej nuty do zapisu nutowego dla orkiestry 🎼&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bo tak, masz racje, jest bazowo instrukcja z chromosomem: X oraz Y. To jest płeć chromosomalna. Tylko że „X” oraz „Y” to nie jest pojedyncza zmienna, a informacja genetyczna o kształcie „X” lub „Y”. Ta instrukcja to „idź w stronę istoty zapładnialnej” lub „idź w stronę istoty zapładniającej”. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czasem zdarza się, że powstaje chromosom Y bez genu SRY, wtedy rozwija się osoba z XY zostanie oznaczona przy urodzeniu jako dziewczynki, bo nic jej dodatkowego tam nie wyrosło. W późniejszym wieku są w stanie także zachodzić w ciążę. Analogicznie rodzą się także osoby oznaczone jako chłopcy z chromosomami XX, w których to gen SRY przeniósł się na jeden z chromosomów X. To tylko wierzchołek góry lodowej, bo jeszcze są możliwości 45 X0, 47 XXY, 47 XYY, 47 XXX, 48 XXXY, a jeszcze możliwe są mozaicyzmy w postaci podwójnych zestawów chromosomalnych w jednym ciele!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;A chromosomy to dopiero początek — potem, wiele rzeczy może pójść różnie (i już wiemy, że to nie znaczy źle lub gorzej, a jest to naturalna różnorodność), choćby nawet przez hormony i rodzaj życia osoby w ciąży w trakcie jej trwania. Niektóre geny aktywują się pod wpływem czynników środowiskowych i to też jest ok. W trakcie dojrzewania też może się okazać, że organizm sobie inaczej je zaplanował, niż inni się spodziewają.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Polecamy myśleć o chromosomach jak o książce kucharskiej do wypieku ludzia z zarodka. Jak organizm ciężarnej nie dostarczy w czasie życia płodowego wystarczająco składników w odpowiedniej porze albo skleją się strony, czy którejś zabraknie, to nie wyjdzie z tego cispłciowy człowiek. Więc jeśli niezaakceptowałbyś własnego dziecka, za to, że może być Ci się w jakiś sposób nienormatywne płciowo, to nie dojrzałeś, żeby ryzykować bycie rodzicem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mamy płcie:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;genitalną,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;chromosomalną,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;hormonalną,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;fenotypową,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;gonadalną,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;somatyczną,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;metaboliczną.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;mózgową,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;psychiczną (czyli tożsamość płciową).&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;A każda z nich to suwaczek pomiędzy 0 i 1, a nie wyłącznie 0 lub 1 [dlatego np. w badaniach krwi masz podany zakres (spektrum) hormonalnej normy dla swojej płci, a nie sztywną cyfrę].&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To, co nazywamy „kobietą” lub „mężczyzną”, to jest zespół uśrednionych cech ciała (natura), a także ekspresji zewnętrznej (kultura). Nikt w interakcjach społecznych nie bada niczyich chromosomów ani nie zagląda w genitalia, każdy ocenia „na oko”, czy ma pociąg do KOMBINACJI tych cech.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tożsamość płciowa, czy „ideologia gender”, to zdefiniowanie i nazwanie istniejących mniejszych zakresów doświadczeń ludzkich, które istnieją (i istniały!) poza binarnym zakresem tego to, co generalizująco w społeczeństwie nazywamy „kobietą” lub „mężczyzną”.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dlatego w przypadku płci, w przeciwieństwie do nóg, jest to spektrum 🏳️‍⚧️😎&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jako osoba, która wie jak przebiega różnicowanie się płci mózgu w okresie płodowym, schylamy się ku hipotezie, że transpłciowość to nic innego jak po prostu interpłciowość mózgu i tyle. &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=5Dc4s06OjXc" rel="noopener noreferrer"&gt;Tutaj świetne tłumaczenie tego procesu przez psychiatrę-seksuologa.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;A jak spektrum płci, to natura wyposażyła nas też i w spektrum orientacji oraz upodobań łóżkowych czy form relacyjnych, żeby zwiększyć różnorodność, a także dopilnować istnienia wystarczającej ilości wariacji do znalezienia odpowiedniej dla każdego kombinacji 🏳️‍🌈✌️&lt;/p&gt;




&lt;p&gt;Jeśli chcesz wspierać mnie w moich działaniach i utrzymaniu się, zapraszamy do postawienia mi kawki: &lt;a href="https://suppi.pl/nastii" rel="noopener noreferrer"&gt;https://suppi.pl/nastii&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;

</description>
      <category>lgbt</category>
      <category>ciało</category>
      <category>seksuologia</category>
      <category>explainlikeimfive</category>
    </item>
    <item>
      <title>O niewidzialnych kajdanach monogamii i moim wyrwaniu się z jej okowów</title>
      <dc:creator>Nastii's Kinkdom</dc:creator>
      <pubDate>Sun, 21 Sep 2025 14:52:15 +0000</pubDate>
      <link>https://nietabu.pl/nastii/o-niewidzialnych-kajdanach-monogamii-i-moim-wyrwaniu-sie-z-jej-okowow-1kj6</link>
      <guid>https://nietabu.pl/nastii/o-niewidzialnych-kajdanach-monogamii-i-moim-wyrwaniu-sie-z-jej-okowow-1kj6</guid>
      <description>&lt;p&gt;Publikacja mojego autorstwa dostępna w nr 1/2025 &lt;strong&gt;Człowiek i Relacje&lt;/strong&gt;: &lt;br&gt;
Czasopismo dla osób z niepełnosprawnościami, spektrum autyzmu i w kryzysie zdrowia psychicznego, ich rodzin oraz współpracujących z nimi specjalistów&lt;br&gt;
&lt;a href="https://wspieranierelacji.pl/czasopismo/czasopismo-1-2025/" rel="noopener noreferrer"&gt;https://wspieranierelacji.pl/czasopismo/czasopismo-1-2025/&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;




&lt;h2&gt;
  
  
  Słowniczek pojęć, w jaki sposób będą używane w poniższym tekście:
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Monogamia&lt;/strong&gt; — system relacyjny, w którym jednostka utrzymuje romantyczno-seksualną relację z jedną i tą samą osobą naraz; wymaga zapewnienia o wyłączności nawiązanej relacji. Może mieć wymiar: społeczno-kulturowy (np. chodzenie ze sobą, kohabitacja), prawny (np. związek partnerski dostępny w innych krajach, jednożeństwo) lub biologiczny (np. u niektórych gatunków zwierząt).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Związek otwarty&lt;/strong&gt; — relacja, w której partnerzy zgadzają się na możliwość posiadania dodatkowych partnerów seksualnych, zazwyczaj bez głębokiego zaangażowania emocjonalnego. Zakłada wyłączność romantyczną w głównym związku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Poliamoria&lt;/strong&gt; — forma etycznej, konsensualnej niemonogamii, w której osoba może utrzymywać więcej niż jedną romantyczną i/lub seksualną relację/związek jednocześnie za zgodą i wiedzą wszystkich zaangażowanych stron.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Relacja queerplatoniczna&lt;/strong&gt; — relacja, która przekracza normy kulturowych granic tego, co jest dopuszczalne pomiędzy osobami przyjacielskimi a partnerskimi. Ważniejsze jest w niej wybór kroczenia wspólnie przez życie i wzajemne zobowiązania, niż romantyczny czy seksualny pociąg oraz wspólne zaspokajanie tych potrzeb.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Znajomi z benefitami (FwB)&lt;/strong&gt; — luźna relacja bez nadmiernego zaangażowania emocjonalnego i zobowiązań, w której zaspokaja się wspólnie potrzeby seksualne oraz bliskości fizycznej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Małżeństwo białe&lt;/strong&gt; — nazywane też lawendowym, to zalegalizowany związek dwójki osób, którzy postanowili ze sobą nie mieć relacji seksualnej. Zawierane przez przyjaciół różnopłciowych, z których jedna lub obie osoby były homoseksualne, lub aseksualne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Aseksualność&lt;/strong&gt; — orientacja seksualna, polegająca na całkowitym lub częściowym (demiseksualność) nieodczuwaniu pożądania seksualnego do ludzi lub obiektów. Oznacza to, że nie postrzegają innych ludzi w sposób seksualny, więc nie są w stanie zostać pobudzone seksualnie czyjąś ekspresją płciową lub budową ciała. Istnieje spektrum osób aseksualnych od takich, które mają całkowitą awersję do seksualności, do takich, które są pozytywnie nastawione do seksualności i lubią zadowalać osobę partnerską z innych powodów niż własna gratyfikacja seksualna. Osoby demiseksualne potrzebują najpierw spełnienia jakiegoś warunku wstępnego, np. głębokiej intymności emocjonalnej, by pożądanie do konkretnego człowieka mogło się obudzić. Może, ale nie musi współwystępować z aromantycznością.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Aromantyczność&lt;/strong&gt; — orientacja romantyczna polegająca na całkowitym lub częściowym (demiromantyczność) nieodczuwaniu pociągu romantycznego. Nie oznacza to braku potrzeb emocjonalnej i fizycznej bliskości, a jedynie brak odczuwania miłości romantycznej albo potrzeby posiadania relacji romantycznej, awersję do idei posiadania relacji romantycznej lub trudność ze zrozumieniem chęci do zawiązywania romantycznych relacji. Może, ale nie musi współwystępować z aseksualnością, bo orientacja romantyczna nie wpływa na libido ani na orientację seksualną.&lt;/p&gt;




&lt;p&gt;Monogamia w naszym społeczeństwie jest nie tylko dominującym modelem relacji, ale także silnie normatywnym i sztywnym systemem kulturowo-prawnym, który wpływa na to, jak jako ludzie w niej wychowywani postrzegamy miłość, zaangażowanie i strukturę życia codziennego. Jestem osobą neuroatypową, niebinarną i z niepełnosprawnością ruchową, dla której poliamoria nie jest jedynie alternatywą wobec monogamii – jest czymś bardziej naturalnym, bardziej inkluzywnym &lt;em&gt;[1]&lt;/em&gt; i dostępnościowym, dzięki czemu lepiej odpowiada na moje potrzeby emocjonalne oraz społeczne. Jednocześnie uznaję, że monogamia jako świadomy wybór może być satysfakcjonującą i zdrową formą relacji — problemem nie jest więc sama monogamia, lecz jej status jako domyślnego i społecznie ustalonego standardu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jestem głęboko przekonane, że jednożeństwo w naszej kulturze, nie jest jedynie kwestią osobistego wyboru – to system kontroli społecznej głęboko zakorzeniony w patriarchacie, kapitalizmie, heteronormatywności, systemie reprodukcyjnym  oraz w utrwalaniu podziałów klasowych. Model jednej romantyczno-seksualnej relacji w danym czasie jest uznawany za domyślny i właściwy, podczas gdy wszelkie inne formy relacji konsensualnie niemonogamicznych – poliamoria, związki otwarte, relacje queerplatoniczne, znajomi z benefitami, a nawet małżeństwa białe – są często marginalizowane, wyśmiewane lub wręcz patologizowane i demonizowane. Dla osób queerowych (w tym aseksualnych i aromantycznych), neuroatypowych czy z niepełnosprawnościami ten model społeczno-kulturowy, bywa szczególnie opresyjny, ponieważ nie uwzględnia różnorodnych sposobów budowania relacji oraz naszych unikatowych potrzeb.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sama koncepcja formalizowania wyłącznie małżeństwa monogamicznego nie wywodzi się z idei miłości romantycznej, a z pragmatycznej potrzeby — rozwiązywania sporów w ramach obowiązującej kulturowo hierarchii społecznej, która obejmowała m.in.: regulowanie prawa rozdysponowania majątku w ramach dziedziczenia według zasady pierworodztwa, określonej roli płciowej, a także rozróżnienie statusu dzieci w zależności od tego, czy pochodziły łoża usankcjonowanego prawnie lub spoza niego. Już w mezopotamskiej kolebce cywilizacyjnej — w [Kodeksie Hammurabiego &lt;em&gt;&lt;a href="https://lawbirdie.com/the-law-code-of-hammurabi-for-men-and-women/" rel="noopener noreferrer"&gt;[2]&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; kobiety były praktycznie traktowane jak żywy inwentarz, &lt;a href="https://www.bbc.com/news/magazine-17351133" rel="noopener noreferrer"&gt;mający funkcję rodzenia potomków &lt;em&gt;[3]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;. Warto również zauważyć, że od początków tradycji judeochrześcijańskiej kobiety nie były uznawane za osoby autonomiczne i pełnowartościowe — nie miały statusu równego mężczyznom, a ich życie było podporządkowane władzy mężczyzny: najpierw ojca, &lt;a href="https://pressto.amu.edu.pl/index.php/r/article/download/8722/15735" rel="noopener noreferrer"&gt;później męża &lt;em&gt;[4]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;. Na Soborze Laterańskim wprowadzono dodatkowo zasadę &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_kobiet_w_Polsce" rel="noopener noreferrer"&gt;nierozerwalności małżeństwa &lt;em&gt;[5]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;, co jeszcze silniej umocniło instytucję małżeństwa jako narzędzia kontroli społecznej i religijnej. Już w średniowieczu małżeństwa zawierano głównie w obrębie tej samej warstwy społecznej, natomiast w późniejszym okresie w Polsce zaczęto także prawnie ograniczać zawieranie związków między szlachtą a mieszczaństwem. W ten sposób prawnie zwiększono przewagę ekonomiczną rodów szlacheckich nad niższymi klasami, nierzadko wręcz karząc swoich potomków wydziedziczeniem za popełnienie mezaliansu. Dopiero od epoki renesansu kobiety stopniowo — przez kolejne stulecia — zaczęły zdobywać szacunek, uznanie i człowieczeństwo, także coraz bardziej równą pozycję wobec mężczyzn, docierając do pełnego modelu partnerstwa, który możemy zaobserwować współcześnie. Przedstawione rozważania nie mają na celu demonizowania współczesnej koncepcji małżeństwa, lecz uświadomienie osobie czytającej, że historycznie idea instytucji małżeństwa nie była piękna i kolorowa, ponieważ zawierała w sobie bogatą historię opresji. Dopiero w XIX i XX wieku zaczęła się w Polsce stopniowo popularyzować idea miłości romantycznej, najpierw w miastach, a potem także w społecznościach wiejskich. Na szczęście wielu ludzi nie postrzega już małżeństwa  jako relacji właścicielsko-podrzędnej, a jako partnerską. Mimo to wciąż trzeba być czujnym wobec głosów chcących przywrócić „trwałość” tej instytucji z przeszłości, bo tak naprawdę oznacza to  romantyzowanie przez konserwatywne środowiska dawnych modeli, w których kobieta pełniła rozpłodowo &lt;em&gt;[6]&lt;/em&gt; -służebną rolę bez realnej możliwości opuszczenia swojego pana i męża. Tu warto dodać, że dopiero po II Wojnie Światowej zaczęto w Polsce unifikować i &lt;a href="https://thelegalculture.com/legal/article/view/114/156" rel="noopener noreferrer"&gt;zezwalać stopniowo na rozwody &lt;em&gt;[7]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt; z coraz szerszego &lt;a href="https://wielkahistoria.pl/rozwody-w-przedwojennej-polsce-prawo-bylo-tak-niezyciowe-ze-niektorzy-przechodzili-na-islam-by-sie-rozstac/" rel="noopener noreferrer"&gt;katalogu przesłanek &lt;em&gt;[8]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;. Warto więc mieć na uwadze szczególną ostrożność, słysząc prawne pomysły fundamentalistów o zakazach rozwodów (&lt;a href="https://natemat.pl/477944,co-to-jest-malzenstwo-nierozerwalne-mentzen-wyjasnia" rel="noopener noreferrer"&gt;w tym jednego z aktualnych kandydatów na prezydenta &lt;em&gt;[9]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;) oraz głośno im się sprzeciwiać. Świadoma i aktywna zgoda osób na trwanie w związku jest ważna tylko wtedy, jak długo istnieje możliwość zmiany zdania na temat kontynuowania bycia w tym związku. W innym wypadku jest to prawne usankcjonowanie więzienia dla osoby, która mogłaby chcieć odejść.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Współczesna monogamia jest także silnie związana z kapitalizmem i ideą gospodarstwa domowego jako samowystarczalnej jednostki ekonomicznej. System społeczno-ekonomiczny wciąż faworyzuje dziś małżeństwo, jako formę stabilizacji finansowej, często uzależniając ludzi od jednego partnera nie tylko emocjonalnie i seksualnie, ale także ekonomicznie. &lt;a href="https://slupinska.eu/blog/skutki-prawne-zawarcia-malzenstwa/" rel="noopener noreferrer"&gt;Robi to za pomocą ulg podatkowych, dostępu do świadczeń socjalnych, zwiększonej zdolności kredytowej (w więc i lepszego dostępu do mieszkań), korzyści związanych z ubezpieczeniem i rentą, a także pierwszeństwem w dziedziczeniu &lt;em&gt;[10]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Poliamoria w komunalnej formie, tj. opartej na symbiozie grupy, współpracy, kohabitacji i wspólnym zarządzaniu zasobami, może być pewną nieformalną metodą sprzeciwu wobec tej presji. Publiczne bycie  sobą wbrew narzucanym normom, jest aktem odwagi, a współcześnie wręcz oświadczeniem politycznym sprzeciwiającym się jakiejś formie społecznej opresji tego, co uznawane w percepcji większościowej jest za normę. Dopóki coś nie jest znormalizowane, jest traktowane jako objaw buntu i niesubordynację przez osoby tradycjonalistyczne. Moim zdaniem wspólnotowe podejście do wieloosobowych relacji, dzielenia zasobów, finansów i kohabitacji, pozwala na większą niezależność od tradycyjnych struktur ekonomicznych. Może też dawać większe poczucie bezpieczeństwa w obliczu trwającej niestabilności systemowej, gdzie nawet dwie wypłaty i monogamiczne przywileje przestają być wystarczające. Jest to też skuteczny sposób walki z &lt;a href="https://eresearch.qmu.ac.uk/bitstream/handle/20.500.12289/12669/12669.pdf" rel="noopener noreferrer"&gt;wszechobecną samotnością &lt;em&gt;[11]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Związki dwuosobowe często są osadzone społecznie w binarności płciowej – „męskości i kobiecości”, która funkcjonuje jako domyślna konfiguracja. Także w dwuosobowych związkach queerowych częste są związki osoby bardziej butch i bardziej femme. Jako osoba niebinarna i transchłopacka doświadczałom, jak monogamia może wzmacniać tradycyjne role płciowe: zarówno te uznawane za „męskie” i te przypisywane „kobiecości”. Natomiast poliamoria daje mi możliwość swobodniejszego eksplorowania własnej tożsamości, bo z każdą osobą, jest się trochę inaczej, w tym samym czasie, na tych samych płaszczyznach. Uważam, że jest mi łatwiej nie popełnić nieuświadomionych błędów poznawczych, które nostalgizują bądź romantyzują związki oraz relacje z przeszłości lub co gorsza — ciągłe rozpamiętywanie „co by było gdyby”, w niewybranej przez siebie możliwości romantycznej. Łatwiej mi też było wyjść spod wpływu społecznego, by nawet przypadkiem nie dostosowywać się do niechcianych czy stereotypowych ról w związku. Gdy ma się wolność do ciągłego sprawdzania swoich potrzeb i granic komfortu, informacji zwrotnej o jakości interakcji oraz mnogość sposobów bycia w związku w zależności od osoby — łatwiej nie zostać uwięzionym w sztywnym kontekście stereotypów seksualno-romantycznych. Mam tu na myśli oczywiście tych, których nigdy się nie chciało, a które się wydarzyły z poczucia, że „tak powinno być”. Pamiętać należy jednak, że nie tylko emocje są ważne, żeby móc zbudować stały związek, ale także kompatybilność oczekiwań. Jeśli nie da się znaleźć układu, w którym strony mają szansę czuć się równocześnie bezpiecznie i nieprzygaszone jego granicami, to lepiej się rozstać niż próbować zmieniać kogoś pod siebie — bo to nie kończy się dobrze dla żadnej ze stron.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jako osoba z ADHD i rysem autystycznym zaobserwowałom, że monogamia często narzuca konkretne oczekiwania dotyczące intensywności relacji (np. ideę „drugiej połówki”), sposobu okazywania miłości (np. wyłączność emocjonalna i seksualna, legitymizacja prawna) i zarządzania czasem (np. ustawienie priorytetu dla związku jako relacji najwyżej zhierarchizowanej). Wymaga także spełniania pewnych norm komunikacyjnych, takich jak: rozumienie niewypowiedzianych oczekiwań, określona częstotliwości kontaktu czy spotkań, a także zmiany przyzwyczajeń — co może być trudne dla osób neuroatypowych. Łączenie się w pary często uruchamia skrypt relacyjny, rodzaj &lt;a href="https://offescalator.com/wp-content/uploads/2016/12/OffEsc-book-1-PREVIEW.pdf" rel="noopener noreferrer"&gt;„związkowych ruchomych schodów” &lt;em&gt;[12]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;, które prowadzą przez kolejne &lt;a href="https://offescalator.com/wp-content/uploads/2016/12/OffEsc-book-1-PREVIEW.pdf" rel="noopener noreferrer"&gt;społecznie oczekiwane etapy &lt;em&gt;[13]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;. Współcześnie zaczyna się zazwyczaj od chodzenia ze sobą lub seksu, w zależności od preferencji i osobistej możliwości zaufania obcym. Po jakimś czasie przychodzi czas na wspólne zamieszkanie, poznanie wzajemnie rodzin, a gdy wszystko jest „w miarę dobrze”, to pojawiają się zwierzaki. Następnie oczekuje się narzeczeństwa, ślubu, często też kredytu na „własne cztery ściany” a na końcu — dzieci, choć coraz częściej są one postrzegane raczej jako &lt;a href="https://doi.org/10.1146/annurev-soc-073018-022625" rel="noopener noreferrer"&gt;opcja niż wymóg &lt;em&gt;[14]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;. Jednozwiązkowość często wywiera na osobach w parze presję spełniania wielu funkcji, które w innych modelach relacji mogłyby być rozłożone na większą społeczność. Dla mnie, jako osoby żyjącej z chronicznym bólem, posiadanie więcej niż jednej bliskiej relacji jest kluczowe — zarówno dla zapewnienia wsparcia emocjonalnego jak i praktycznego. Model poliamoryczny pozwala na głębszą i szerszą sieć wzajemnej troski, która jest mniej obciążająca dla jednej osoby i ma szansę być bardziej zrównoważona. Jest o budowaniu metaforycznej wybranej rodziny, a czasem nawet dosłownej wioski, z osobami, które chcą w niej być, w intensywności, jaką uważają dla siebie za odpowiednią. Daje przestrzeń na znalezienie do relacji osób, o wielu różnych kompatybilnych potrzebach lub ochotach w różnych aspektach, z określeniem granic i możliwych wolności, każdej z zaangażowanych stron. Nie jestem zmuszone opierać całej swojej romantycznej, emocjonalnej czy seksualnej zależności na jednej osobie, a mogę swobodnie budować różnorodne i równocześnie komplementarnie uzupełniające się więzi o różnym natężeniu. Nie konkurujące o mnie, a wspierające się wzajemnie w trosce. Przestałom oczekiwać od kogoś, że będzie filarem dla całego mojego świata czy „doskonałą drugą połową” i zrozumiałom, że lepiej się zdecentralizować i rozłożyć „ciężar” swojej osoby na więcej podpór. Gdy jedna z kolumn się załamie, łatwiej dawać jej wsparcie, ciągnąc ją w górę i nie złamać się kompletnie samemu, mając innych trzymających też ciebie. Mam poczucie, że lepiej budować relacje, traktując siebie jako gwiazdę swojego układu planetarnego. Inni ludzie w tej metaforze nie są wówczas twoją „drugą połową”, a własnymi planetami, mogącymi przyjąć różne natężenia naświetlenia gwiezdnego od twojej osoby; lub kometą o znacznie większej orbicie — rzadkim będącym, acz wyjątkowym astronomicznym wydarzeniem. To inne ciała niebieskie decydują, jak blisko gwiazdy chcą podlecieć, jak silne jest przyciąganie i jak intensywnie są gotowe być ogrzewane twoimi promieniami. Warto zauważyć, że w tej metaforze każdy człowiek jest swoją własną gwiazdą, bo jest epicentrum swojego własnego układu. Każdy z nas może mieć różną, optymalną liczbę planet, które jest w stanie w swoim życiu czasowo oraz energetycznie zmieścić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Moja Żona ma znacznie mniejsze potrzeby interakcji społecznej i fizycznej niż ja. Potrzebuje więcej czasu dla siebie, niż wynoszą moje personalne potrzeby dotyku i sensualności. Tak — mamy dysproporcje w „departamencie czułości” dawanej sobie wzajemnie, gdzie ona ma kubek do wypełnienia, a ja mam wiadro. Mimo to dobrze nam się sobie wzajemnie towarzyszy, krocząc wspólnie przez życie. Otwarcie naszego związku na poliamorię po 10 latach monogamii było jak wpuszczenie świeżego powietrza do pokoju — także między nas. Jesteśmy już 15 lat razem, a to otwarcie nie było impulsywną decyzją. Trwało pięć lat — rozmów, refleksji, a także psychoterapii dla par. A przez rok, po uzyskaniu od niej zgody, wciąż upewniałom się, czy aby na pewno jest na to gotowa. Zeszło z nas napięcie wynikające z poczucia bycia wzajemnie niewystarczającymi. Każdy wspólny dzień  jest aktywnym wyborem, a nie tkwieniem ze sobą z przyzwyczajenia lub poczucia obowiązku. Nie zmniejszyło to w żaden sposób naszego poziomu zaangażowania czy wzajemnych zobowiązań, ale zwiększyło zaufanie i miłość. Bo nie jesteśmy ze sobą z powodu braku innych możliwości związkowych, ale pomimo posiadania ich otwartych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bycie dla kogoś całym romantycznym i seksualnym światem nie jest logiczne, zwłaszcza po uwzględnieniu statystyk dotyczących przemocy domowej i rozwodów. Taki model relacji często zakorzenia się w lęku bycia niewystarczającym lub porzuconym, w lęku przed posiadaniem emocjonalnej lub seksualnej konkurencji. We wzorcowym modelu poliamorii tych lęków się nie zostawia galopujących samopas w głowie osoby partnerskiej, a wręcz przeciwnie: sporo się o nich rozmawia, płacze, przytula i wspólnie szuka sposobów na ukojenie ich reaktywności. Oczywiście pary monogamiczne też mogą to robić, jednak w relacjach poliamorycznych taka otwartość emocjonalna to warunek przetrwania. Bez gotowości do głębokich rozmów o emocjach, bez kwestionowania norm i redefiniowania własnych granic — psychicznych, fizycznych i emocjonalnych — poliamoria się nie utrzyma. Jednak ta wzajemna pomoc w leczeniu się ze wpojonych społecznie przekonań o związkach, ta emocjonalna koregulacja, potrafi zbudować niezwykle głęboką intymność między ludźmi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Popkultura recyklingowanych historii tragicznych trójkątów miłosnych próbuje wmawiać ludziom, że dojrzała miłość to wybór tej jednej, jedynej osoby, pomimo żywienia romantycznych uczuć do innych. To także znajomi upierający się, że „nie można mieć wszystkiego”, a także ci, którzy niejawnie dopuszczają się zdrad podczas głoszenia świętości małżeństwa. Ja też kiedyś, pomimo zdawania już sobie sprawy z tego, że potrafię kochać więcej niż jedną osobę naraz, nie umiałom radzić sobie z zazdrością. Wręcz zazdrość, często nieodpowiednio uznawana jest za dowód prawdziwej miłości i też w ten mit kiedyś wierzyłom. Nikt mnie nie nauczył się nią zaopiekować, ani też tego czym ta emocja tak naprawdę jest: że informuje o jakimś braku w lub lęku o relację. Nikt nie pokazał mi również, że można być wdzięcznym innym za troskę i traktować miłość romantyczną czy seksualną jako kooperację, a nie konkurencję. Osoby w poliamorycznych relacjach znacznie częściej wspólnie starają się &lt;a href="https://poly.land/2019/02/21/why-dont-you-shave-your-legs-for-me-anymore/" rel="noopener noreferrer"&gt;zazdrością zaopiekować &lt;em&gt;[15]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;, bez obwiniania się za to, że emocja się pojawiła, a z czułością i dociekliwością na temat tego, skąd tak naprawdę się ona wzięła. Oczywiście, nie oznacza to, że osoby wybierające życie w monogamii nie mogą lub nie potrafią, przepracowywać swoich emocji – kluczowe jest podejście do zazdrości jako &lt;a href="https://poly.land/2017/11/22/jealousy-check-engine-light/" rel="noopener noreferrer"&gt;sygnału do autorefleksji &lt;em&gt;[16]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;, a nie pretekstu do obwiniania innych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla mnie poliamoria to nie tylko preferencja, czy umiejętność zakochiwania się naraz w większej liczbie osób niż jedna, ale przede wszystkim świadomy wybór. Wybór, który wynika z otwartości na temat eksploracji granic swojej tożsamości i faktycznych emocjonalnych możliwości. To sposób na budowanie relacji w sposób bardziej inkluzywny, dostosowany do osób o różnorodnych doświadczeniach i potrzebach. Człowiek jest istotą zmienną, którą dopadają trudności, schorzenia, emocjonalne niedyspozycje, więc należy brać pod uwagę, że relacje też będą się zmieniać w czasie, bo całkowicie naturalne są fluktuacje personalnych potrzeb, namiętności czy granic. W społeczeństwie, które nadal narzuca monogamię jako jedyny „właściwy” model życia, poliamoria może być nie tylko formą relacji wynikającej z potrzeby bliskości, ale też równocześnie aktem oporu — bo każde wyjście poza schemat jest oporem względem nacisku — przeciw systemowej kontroli, przeciw patriarchatowi, przeciw wykreowanym historycznie normom i przeciw izolacji, którą kapitalizm &lt;a href="https://doi.org/10.20935/AL1746" rel="noopener noreferrer"&gt;narzuca jednostkom &lt;em&gt;[17]&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tym tekstem chcę pokazać, że monogamia nie jest naturalnym czy neutralnym wyborem – jest normą, która marginalizuje tych, którzy do niej nie pasują. Jednak nie oznacza to, że każda monogamiczna relacja jest z założenia opresyjna. Kluczowe jest to, aby każda osoba miała możliwość świadomego wyboru modelu relacji, który jest z nią kompatybilny — czyli zgodny z jej potrzebami, a nie narzucony przez innych ludzi. Osobiście jeszcze nie miałom okazji znaleźć tak bliskich osób, które chciałyby zaangażować się na tyle, by złączyć życia we wspólnym gospodarstwie. Ale też nie szukam tego na siłę i nie proponuję każdemu, bo nie o to w tym chodzi. I jeśli moje marzenie o komunalności się nigdy nie ziści — to też jest w porządku. Macham jednak poliamoryczną flagą zupełnie otwarcie i mam uchyloną w sobie furtkę możliwości, gdyby odpowiedni ludzie znaleźli się w moim życiu. Uważam, że dawać należy szansę też mniej typowym formom związków, bo miłość należy mnożyć, a nie dzielić.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  Bibliografia i przypisy:
&lt;/h2&gt;

&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Podejście, które dąży do eliminacji stereotypowych barier i dyskryminacji w wykreowanej kulturowo hierarchii ludzi wokół siebie. Łączy przez burzenie murów poznawczych.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt; LawBirdie (2023). The Law Code of Hammurabi for Men and Women. &lt;a href="https://lawbirdie.com/the-law-code-of-hammurabi-for-men-and-women/" rel="noopener noreferrer"&gt;https://lawbirdie.com/the-law-code-of-hammurabi-for-men-and-women/&lt;/a&gt;, [dostęp 16.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt; Lauren Everitt (2012). Ten key moments in the history of marriage &lt;a href="https://www.bbc.com/news/magazine-17351133" rel="noopener noreferrer"&gt;https://www.bbc.com/news/magazine-17351133&lt;/a&gt;, [dostęp 16.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rafał Krampowski (2011). Miejsce i rola kobiety w rodzinie na przestrzeni wieków. Od Antyku po I wojnę światową. Zarys problematyki. &lt;em&gt;Refleksje. Pismo naukowe studentów i doktorantów&lt;/em&gt; WNPiD UAM, nr 4, jesień-zima 2011, s. 35.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_kobiet_w_Polsce" rel="noopener noreferrer"&gt;https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_kobiet_w_Polsce&lt;/a&gt;, [dostęp 16.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Słowo jest w tym kontekście użyte z premedytacją, by dać do zrozumienia, że ta perspektywa jest romantyzacją odczłowieczającej postawy względem kobiet.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rafał Kaczkowski (2023). Nierozerwalność małżeństwa i instytucja rozwodu w polskiej tradycji prawnej. &lt;a href="https://thelegalculture.com/legal/article/view/114/156" rel="noopener noreferrer"&gt;https://thelegalculture.com/legal/article/view/114/156&lt;/a&gt; Kultura Prawna, [dostęp 16.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Kamil Janicki (2022). Rozwody w przedwojennej Polsce. Prawo było tak nieżyciowe, że niektórzy przechodzili na islam, by się rozstać. &lt;a href="https://wielkahistoria.pl/rozwody-w-przedwojennej-polsce-prawo-bylo-tak-niezyciowe-ze-niektorzy-przechodzili-na-islam-by-sie-rozstac/" rel="noopener noreferrer"&gt;https://wielkahistoria.pl/rozwody-w-przedwojennej-polsce-prawo-bylo-tak-niezyciowe-ze-niektorzy-przechodzili-na-islam-by-sie-rozstac/&lt;/a&gt;, [dostęp 16.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Agnieszka Miastowska (2023). Na co się przygotować z wicepremierem Mentzenem? "Małżeństwa nierozerwalne" &lt;a href="https://natemat.pl/477944,co-to-jest-malzenstwo-nierozerwalne-mentzen-wyjasnia" rel="noopener noreferrer"&gt;https://natemat.pl/477944,co-to-jest-malzenstwo-nierozerwalne-mentzen-wyjasnia&lt;/a&gt;, [dostęp 31.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Marlena Słupińska (2024). Skutki Prawne Zawarcia Małżeństwa &lt;a href="https://slupinska.eu/blog/skutki-prawne-zawarcia-malzenstwa/" rel="noopener noreferrer"&gt;https://slupinska.eu/blog/skutki-prawne-zawarcia-malzenstwa/&lt;/a&gt;, [dostęp 30.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Olivia Sagan (2023). The loneliness epidemic.&lt;em&gt;Therapy Today&lt;/em&gt;, DECEMBER 2022/JANUARY 2023, s. 37-38. &lt;a href="https://eresearch.qmu.ac.uk/bitstream/handle/20.500.12289/12669/12669.pdf" rel="noopener noreferrer"&gt;https://eresearch.qmu.ac.uk/bitstream/handle/20.500.12289/12669/12669.pdf&lt;/a&gt;, [dostęp 15.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Amy Gahran (2016). Stepping Off the Relationship Escalator, What is Relationship Escalator?, s. 19-20. &lt;a href="https://offescalator.com/wp-content/uploads/2016/12/OffEsc-book-1-PREVIEW.pdf" rel="noopener noreferrer"&gt;https://offescalator.com/wp-content/uploads/2016/12/OffEsc-book-1-PREVIEW.pdf&lt;/a&gt;, [dostęp 14.03.2025] &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Tamże, s. 22-24&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Kathryn Harker Tillman Karin L. Brewster, and Giuseppina Valle Holway (2019). Sexual and Romantic Relationships in Young Adulthood. &lt;em&gt;Annular Review of Sociology, 2019&lt;/em&gt;. 45:133-53 &lt;a href="https://doi.org/10.1146/annurev-soc-073018-022625" rel="noopener noreferrer"&gt;https://doi.org/10.1146/annurev-soc-073018-022625&lt;/a&gt;, [dostęp 15.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Page Turner (2019). Why Don’t You Shave Your Legs for Me Anymore? &lt;a href="https://poly.land/2019/02/21/why-dont-you-shave-your-legs-for-me-anymore/" rel="noopener noreferrer"&gt;https://poly.land/2019/02/21/why-dont-you-shave-your-legs-for-me-anymore/&lt;/a&gt;, [dostęp 16.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Page Turner (2017). Jealousy Is a Check Engine Light &lt;a href="https://poly.land/2017/11/22/jealousy-check-engine-light/" rel="noopener noreferrer"&gt;https://poly.land/2017/11/22/jealousy-check-engine-light/&lt;/a&gt;, [dostęp 16.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Özgür Yılmaz (2021). Loneliness of the Precariat and Psychopolitics. &lt;em&gt;Academia Letters&lt;/em&gt;, Article 1746. 
&lt;a href="https://doi.org/10.20935/AL1746" rel="noopener noreferrer"&gt;https://doi.org/10.20935/AL1746&lt;/a&gt;, [dostęp 15.03.2025]&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;

</description>
      <category>lgbt</category>
      <category>etycznaniemonogamia</category>
      <category>poliamoria</category>
      <category>otwartyzwiazek</category>
    </item>
    <item>
      <title>Zgoda od SPODU</title>
      <dc:creator>Nastii's Kinkdom</dc:creator>
      <pubDate>Tue, 16 Sep 2025 12:12:12 +0000</pubDate>
      <link>https://nietabu.pl/nastii/zgoda-od-spodu-2bkc</link>
      <guid>https://nietabu.pl/nastii/zgoda-od-spodu-2bkc</guid>
      <description>&lt;p&gt;Dla mnie ludzie są unikalnymi wielowymiarowymi labiryntami stworzonymi z mieszanki personalnych potrzeb, pragnień, trudności i ograniczeń w aspektach: ciała, umysłu, emocji oraz świadomości, doświadczanych na przestrzeni czasu. Człowieczą wyjątkowością jest jednak to, że potrafimy się komunikować na wysokim poziomie i jesteśmy w stanie eksplorować inne osoby na różnych poziomach głębi bez potrzeby używania przemocy. Czyli z tzw. podstawowym międzyludzkim szacunkiem, który według mnie polega na tym, by aktywnie starać się komunikować bez naruszania granic tych niewidzialnych labiryntów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pogadajmy o wyrażaniu zgody, by świadomie nie łamać innych. Żeby łatwiej było zapamiętać, czym zgoda jest, proponujemy akronimową nazwę: &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  &lt;strong&gt;Zgoda od SPODU&lt;/strong&gt;
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;czyli:&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;S&lt;/strong&gt;precyzowana, &lt;br&gt;
&lt;strong&gt;P&lt;/strong&gt;artycypująca, &lt;br&gt;
&lt;strong&gt;O&lt;/strong&gt;dwracalna, &lt;br&gt;
&lt;strong&gt;D&lt;/strong&gt;obrowolna i &lt;br&gt;
&lt;strong&gt;U&lt;/strong&gt;świadomiona. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jest oparta na pełnym zrozumieniu i szacunku dla autonomii osoby, której dotyczy. Każdy z tych punktów jest kluczowy, by zapewnić, że zgoda jest prawdziwie wolna, przemyślana i odzwierciedla świadomą decyzję.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  &lt;strong&gt;Sprecyzowana&lt;/strong&gt;
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Zgoda powinna być jasna i konkretna. Osoba wyrażająca zgodę musi dokładnie wiedzieć, na co się zgadza, bez żadnych niejasności czy dwuznaczności. Sprecyzowana zgoda oznacza, że wszelkie warunki, zasady, cele, a także możliwe konsekwencje są jasno określone i zrozumiane przez wszystkie zaangażowane strony. To eliminuje ryzyko, że ktoś nieświadomie zgodzi się na coś, czego nie zamierzał. Zgoda nigdy nie jest domniemana i brak „nie” NIE oznacza „tak”.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  &lt;strong&gt;Partycypująca&lt;/strong&gt;
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Zgoda powinna być wynikiem aktywnego uczestnictwa osoby, której dotyczy. Oznacza to, że zgoda nie może być narzucona ani uzyskana w sposób bierny, np. przez samą obecność lub brak sprzeciwu. Partycypacja zakłada aktywne zaangażowanie i świadome podejmowanie decyzji przez osobę, co wzmacnia jej autonomię i poczucie kontroli nad sytuacją. Wyraża się ją słowami lub czynami, które tworzą wzajemnie zrozumiałe pozwolenie. „Nie jestem pewna”, „Nie wiem”, „Może” czy podobne wyrażenia lub cisza, NIE są wyrażeniem zgody.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  &lt;strong&gt;Odwracalna&lt;/strong&gt;
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Prawo do zmiany zdania to kluczowy aspekt świadomej zgody. Zgoda powinna być odwracalna, co oznacza, że osoba, która ją wyraziła, ma prawo w każdym momencie ją wycofać. Bez możliwości wycofania zgody, nie można mówić o prawdziwej autonomii i wolności wyboru. Zgoda musi być dynamicznym procesem, w którym osoba ma możliwość ponownego przemyślenia i zmiany decyzji.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  &lt;strong&gt;Dobrowolna&lt;/strong&gt;
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Zgoda musi być wyrażona bez żadnej presji, przymusu, nacisku, przemocy czy manipulacji. Dobrowolność oznacza, że osoba decyduje się na coś z własnej woli, nie czując się zmuszoną do podjęcia danej decyzji przez otoczenie, okoliczności czy inne osoby. Jeśli zgoda nie jest dobrowolna, staje się nieważna, ponieważ nie odzwierciedla prawdziwych intencji osoby. Wobec osób wyżej w hierarchii społecznej zależności służbowej nie można wyrazić dobrowolnej zgody.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  &lt;strong&gt;Uświadomiona&lt;/strong&gt;
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Zgoda powinna być świadoma, co oznacza, że osoba wyrażająca zgodę jest w pełni poinformowana o wszystkich istotnych aspektach decyzji. Uświadomienie to nie tylko przekazanie informacji, ale także upewnienie się, że zostały one zrozumiane i że osoba ma wystarczającą wiedzę oraz jest świadoma, by podjąć decyzję. Tylko wtedy zgoda jest w pełni autentyczna i ważna. Ktoś, kto nie jest w stanie podejmować sensownych i rozsądnych decyzji, ponieważ nie są w stanie zrozumieć „kto, co, gdzie, kiedy, dlaczego, czy jak”, w której sytuacji się znajduje – NIE jest w stanie wyrazić świadomej zgody. Osoby, które śpią, bądź są w jakiejkolwiek innej wrażliwej pozycji – NIE są w stanie jej wyrazić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;A wiecie kiedy należy o niej pamiętać? Proponujemy we wszelkich interakcjach międzyludzkich, a szczególnie w relacjach bliskich. Zamiast zakładać czy można coś, czy nie można, polecamy po prostu zapytać o zgodę, zamiast potem błagać o przebaczenie lub żałować straconego czasu.&lt;/p&gt;

</description>
      <category>relacje</category>
      <category>intymnosc</category>
      <category>poradnik</category>
      <category>zaufanie</category>
    </item>
    <item>
      <title>Czy BDSM może być wsparciem dla ludzkich niedoskonałości?</title>
      <dc:creator>Nastii's Kinkdom</dc:creator>
      <pubDate>Mon, 15 Sep 2025 12:03:37 +0000</pubDate>
      <link>https://nietabu.pl/nastii/czy-bdsm-moze-byc-wsparciem-dla-ludzkich-niedoskonalosci-4d2d</link>
      <guid>https://nietabu.pl/nastii/czy-bdsm-moze-byc-wsparciem-dla-ludzkich-niedoskonalosci-4d2d</guid>
      <description>&lt;h2&gt;
  
  
  Czyli: kink jako akomodacja w zaburzeniach i niepełnosprawnościach.
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Moja przygoda ze światem pikantniejszych zabaw dla dorosłych się zaczęła, gdy doświadczanie chronicznego bólu wszystkich stawów naraz bez wytchnienia, odebrało mi możliwość czucia jakiejkolwiek cielesnej przyjemności. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Istnieje okres w moim życiu, gdzie depresja wygrywała. Byłyśmy w agonii psychofizycznej, zwykłe rzeczy przestały cieszyć, a tortury fizyczne nie ustawały. Trzymała mnie na tym świecie wyłącznie miłość Żony, bo ze środka mnie nie wychodziło absolutnie nic pozytywnego. To nie było życie, to była regresja do malutkiego pudełeczka w mózgu, w którym zaczynało brakować tlenu. Dusiłyśmy się w bólu, nie potrafiąc sobie z nim radzić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To, co nie jest wiedzą powszechną: długotrwałe zmaganie się z chronicznym bólem bez ukojenia, na zawsze zmienia strukturę oraz biochemię mózgu. Po jakiś 5 latach na 100% zacznie się człowiek zmagać z kliniczną depresją i nie ma od tego ucieczki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dzięki sztukom walki, siłowni, treningom wielu różnych sportów, fizjoterapii, byciu gnębionymi, a także psychoterapii, nauczyłyśmy się bardzo ważnej lekcji: &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Jeżeli coś boli, należy to poboleć bardziej, żeby zaczęło boleć mniej.&lt;br&gt;
Ale nie można tego robić w głupi sposób, żeby nie zrobić sobie większej krzywdy.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nauczyłyśmy się jak wykorzystywać ból zewnętrzny, do zagłuszania tego wewnętrznego, by być w stanie odblokować w mózgu czucie przyjemności. Drapanie, klapsy, chłosta, ciągnięcie za włosy. Masaż zbolałych mięśni i ścięgien także wyciąga ze mnie jęki z pogranicza bólu oraz ekstazy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Uprawiamy także od czasu do czasu samowiązanie nóg, które nie tylko podnosi mi ciśnienie krwi, ale także przynosi ulgę w czuciu wiecznie napiętego nerwu. Ich napięcie jest takie, jakby się próbowało skłon robić. Mamy wrażenie, że wyrósł mi za krótki nerw względem długości nóg — ten ciągnący się od stawów biodrowo-krzyżowych, przez guzki na dupie, przez wewnętrzno-tylnią część nogi, aż do dużego palca u stopy.  &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bycie unieruchomioną z opaską na oczy, nauczyło mnie czuć i rozumieć swoje ciało znacznie lepiej od wewnątrz, pod względem emocji, bólu oraz przyjemności. Deprywacja sensoryczna ZMUSZA osobę do skupienia się na czuciu siebie i ADHD nie ma jak rozkojarzyć.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zakup fotelu ginekologicznego, umożliwił mi z powrotem toppowanie i dominowanie, ze względu na to, że mogę to robić w pozycji odpowiedniej dla swojego ciała — na krześle lub na stojąco, a nie na łóżku. Na łóżku możemy być raczej bottomkiem, bo trudno mi się rękoma podpierać i siedzieć z nogami pod swoim ciężarem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzymanie mnie na krawędzi szczytowania, a później oraz z przeforsowywaniem poprzez przebodźcowanie wielokrotnymi orgazmami liczonymi w minutach, jest jedynym momentem w życiu, gdy przez kilka chwil zdarza mi się przestać czuć ból. Dosłownie rozkosz jest tak wielka, że bodźce bólowe nie docierają do mojego mózgu. Jedyny moment odsapnięcia od bólu 24/7. Moje ciało przeszywają konwulsje i spazmy, jakbyśmy co najmniej miały atak epilepsji. Więc oczywistym jest, dlaczego dążymy do rozciągania tej fazy. Same nie jesteśmy w stanie, potrzebujemy w tym... Zewnętrznej pomocy~&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czucie przyjemności w kontekście łóżkowym, na nowo wyciągnęło mnie do chęci życia i czucia przyjemności w małych nieseksualnych radościach dnia codziennego. Pomimo wiecznych tortur mojego ciała, odzyskałyśmy radość życia i jesteśmy małym słoneczkiem nadziei każdego dnia. Nawet jak już od dłuższego czasu nie mamy stałej osoby do zabaw, to nauczyło mnie to radzić i akomodować swój ból oraz niepełnosprawności znacznie lepiej.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;
  
  
  A jak Tobie pomógł kink w seksualności oraz życiu?
&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Generalnie mamy wrażenie, że BDSM to taka integracja sensoryczno-mentalno-emocjonalno-cielesna dla dorosłych, która akomoduje nasze zwyczajnie ludzkie niedoskonałości ;)&lt;/p&gt;




&lt;p&gt;Chcesz docenić moją pracę samorzeczniczą i społeczną? Zarzuć mi napiwkiem: &lt;br&gt;
&lt;a href="https://buycoffee.to/nastii" rel="noopener noreferrer"&gt;https://buycoffee.to/nastii&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;

</description>
      <category>niepelnosprawnosc</category>
      <category>bdsm</category>
      <category>bol</category>
      <category>discuss</category>
    </item>
    <item>
      <title>Zrobiłyśmy wczoraj furorę na #rozkoszfestiwal mówiąc, że „BDSM jest integracją sensoryczną dla dorosłych“ podczas swojego wystąpienia i teraz cała grupa osób profesjonalnie zajmujących się seksuologią powtarza z uznaniem UwU</title>
      <dc:creator>Nastii's Kinkdom</dc:creator>
      <pubDate>Mon, 15 Sep 2025 11:56:55 +0000</pubDate>
      <link>https://nietabu.pl/nastii/zrobilysmy-wczoraj-furore-na-rozkoszfestiwal-mowiac-ze-bdsm-jest-integracja-sensoryczna-dla-2fi0</link>
      <guid>https://nietabu.pl/nastii/zrobilysmy-wczoraj-furore-na-rozkoszfestiwal-mowiac-ze-bdsm-jest-integracja-sensoryczna-dla-2fi0</guid>
      <description></description>
    </item>
  </channel>
</rss>
